500 dni miłości (500 Days of Summer)
Gdyby nie mój obecny stan ducha i obrzydzenie do typowych komedii romantycznych z happy endem, może film 500 dni miłości, zawiódłby moje oczekiwania. Jednak, obraz ten pokazuje miłość - a właściwie wszystkie jej etapy (od zauroczenia po znudzenie) w sposób ciekawy a przy tym tak realistyczny, że cały czas ma się w głowie, że coś takiego już się przeżyło.
Film opowiada historię związku młodego romantyka (Joseph Gordon-Levitt) i dziewczyny, która w młodości obiecała sobie, że nigdy się nie zakocha (Zooey Deschanel). Najbardzej podobało mi się to, że oglądając film czasami bliżej było mi do zakochanego chłopaka, który zrobi wszystko by ratować swój związek, a czasem przeciwinie - widzałam siebie w zimnej? bohaterce.Zastanawiam się - tyle razy było się krzywdzonym, tyle razy samemu się krzywdziło. Ile trzeba złamać serc, żeby trafić na tego jedynego? Ile sama jeszcze będę płakać w poduszkę zanim odnajdę bratnią duszę? I czy zawsze ktoś musi cierpieć?
Polecam film osobom, które mają ochotę na gorzką czekoladę. Nie jest cukierkowym hollywodzkim filmem, ale przesadziłabym nazywając go ambitnym...
Nie jestem krytykiem filmowym, ale oceniam na 4+:)

Masz prawo do pisania w każdym dziale tego portalu!