Muzykopterapia zerwaniowa
Siedzisz na łóżku w spodniach na gumkę. Twoje włosy (niepierwszej świeżości) upięte są w tzw. „kiksik”, a wokół Ciebie rozlewa się morze zużytych chusteczek higienicznych. Od paru dni żywisz się czekoladą, a Twoje ucho jest w stanie nieustannego natężenia- niestety upragnionego dźwięku telefonu komórkowego nie słychać…czuwasz dalej.
Takie zachowanie bardzo często towarzyszące bolesnemu zerwaniu, może przyczynić się do nadwagi, szaleństwa, zdziwaczenia oraz odleżyn. Dlatego zamiast wyczekiwać w nieskończoność na telefon, który nigdy nie zadzwoni, lepiej poddać się dwufazowej terapii muzyką.
W pierwszej fazie, kiedy to wciąż jeszcze rozpamiętujesz słodkie chwile spędzone razem, a żal za utraconą miłością zalewa Cię oceanem goryczy i smutku- z pomocą przyjdzie Ci niezastąpiona Celine Dion. All by myself stanowi idealne muzyczne tło dla uczuć, kotłujących się w Tobie. Pierwszy etap godzenia się z rozstaniem polega na zalewaniu się łzami i walce ze strachem przed staropanieństwem, dlatego nie wstydź się krzyczeć za boską Mariah Carey „I can't live If living is without you!”. Po parokrotnym odtworzeniu tego hitu sprzed lat możesz spokojnie przejść do smutnych refleksji nad końcem Waszego związku poprzez nucenie piosenki Nelly Furtado All Good Things. W szczególności fragment „Lovers to friends
Why do all good things come to an end” (W wolnym tłumaczeniu: Od kochanków do przyjaciół, dlaczego wszystkie dobre rzeczy muszą się kończyć?) powinien pomóc Ci zrozumieć, że nie jesteś sama w swych sercowych rozterkach. Przecież nie tylko Ty cierpisz- masz Nelly, Mariah, Celine i wiele innych kobiet, które jak Ty tęsknią za utraconą miłością. Jednak musisz pamiętać, że etap pierwszy nie może trwać w nieskończoność. W pewnym momencie musisz wziąć się w garść, osuszyć łzy i zdać sobie sprawę, że ten chłopak nie był po prostu Ciebie wart.
W drugiej fazie, bo o niej mowa, należy zmienić repertuar na taki, który pozwoli Ci na nowo uwierzyć w siebie. To czas, aby z rozciągniętych spodni dresowych przebrać się nareszcie w jakieś seksowne ciuszki, zrobić makijaż, jednym słowem- pora na takie hity jak I don’t need a Man The Pussycat Dolls czy Respect (hymn niezależnych kobiet). Przekonaj samą siebie, że jesteś ponad to rozstanie, że świetnie sobie radzisz i w przeciwieństwie do Twojego Exa- zasługujesz na kogoś lepszego. Szczególnie polecane Żałuję Eweliny Flinty, Na kolana Kasi Cerekwickiej oraz z zagranicznych Strong Enough starej, ale jarej Cher.
Po zakończeniu terapii muzyką, jesteś nie tylko pogodzona z bolesnym faktem bycia porzuconą, ale również silniejsza o to doświadczenie i gotowa na nowe sercowy wyzwania. Wzrasta Twoja samoocena, gdyż wiesz już, że to nie posiadanie faceta stanowi wyznacznik Twojej wartości. Otwierają się przed Tobą nowe możliwości, jesteś wolna i możesz robić wszystko na co tylko masz ochotę. Wracasz do żywych!

Masz prawo do pisania w każdym dziale tego portalu!
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.