ex rozstania
Chciałam Ci tylko powiedzieć, że radzę sobie świetnie. Wróciłam do równowagi, jestem zadowolona z życia. Chodzę na imprezy i wyrywam facetów. Trochę schudłam i bardziej się staram na studiach. Czasem nawet widuję tę Ropę, dla której mnie zostawiłeś. I jest OK. Jest lepiej niż OK. Czasem mi tylko humor opada, jak sobie pomyśle, że mogłabym być nadal z takim gościem jak ty. Bez imprez, bez życia. Za to z despotycznym, apodyktycznym, stękającym, mlaskającym, humorzastym, niewiernym Śledziem! Który na dodatek nie lubił moich znajomych i nie potrafił zaakceptować moich zainteresowań. Nie chowam urazy, bo wyświadczyłeś mi przysługę. Żegnam i życzę łagodnego przechodzenia tych wszystkich chorób wenerycznych, jakie jeszcze złapiesz!
Twoja Eks
Trudno nazwać związkiem to co między nami było. Chyba nawet nie wiedziałeś jak ważny dla mnie jesteś. I ja, kiedy jeszcze się spotykaliśmy tego nie wiedziałam. Między nami było tyle niedopowiedzeń, tyle rozmów porzuconych w połowie zdania. Kiedyś się nad nimi nie zastanawiałam, teraz po czasie, nie ma dnia, żebym ich nie analizowała. Co miało znaczyć, że mnie wypatrywałeś, że na mnie zawsze czekałeś i te telefony? Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, z jednej strony jesteś jedyną osobą która potrafiła mnie tak uszczęśliwić, z drugiej tylko Ty potrafisz tak ranić. Nie wiem co by było, gdybyśmy spróbowali, pewnie cały czas kłótnie. Masz taki trudny charakter i ja nie jestem aniołem. A jednak przy Tobie tylko czułam, że żyje, świat był jakiś bardziej kolorowy. Móc Ci to powiedzieć w twarz, odrzucić te wszystkie gierki, zaryzykować…
- Karolina
Jesteśmy już razem ponad trzy lata, a nic się nie zmienia. Trochę uczucia ostygły, trochę mniej się staramy. Jesteś mi wierny i ja jestem Ci wierna, i co z tego? Może mały skok w bok, któregoś z nas ruszył by z miejsca trochę nasz związek? Może to sprawiłoby, żebyś w końcu docenił to co jest między nami? OK., nie musisz mi się oświadczać od razu, ale dlaczego już nie patrzysz prawie na mnie, wymyślasz wymówki, kiedy mamy się spotkać, jesteś wiecznie zajęty? Jesteśmy już długo razem, ale czuje się bardziej jak Twoja mamusia, niż kochanka. Czy to już jest zasiedzenie? Czy to znaczy, że powinniśmy się rozstać? Kim ja właściwie dla Ciebie jestem? Zapycham jakiś okres w Twoim życiu? Bo tak się czuję, jakbyś wiecznie czekał na coś lepszego, jakbyś czuł, że tak naprawdę to nie jest to, ale bał mi się to powiedzieć. Czy Ty jesteś ze mną szczęśliwy? Czy ja jestem z Tobą szczęśliwa? Chyba coraz mniej… Boję się wypowiedzieć te słowa, które już wiszą między nami, boję się cierpieć. Zrób coś, zauważ mnie, spraw, żebym znów się poczuła wyjątkowa.
- Nadal Kochająca
Widzę Twoją twarz w każdym mężczyźnie. Od kiedy Cię nie ma nie mogę się pozbierać, cały czas płaczę. Wiem, że już nic nie jestem w stanie naprawić, wiem, że już nigdy mi nie zaufasz. To wszystko tak boli. Wiem, że to moja wina, wiem, że to ja zdradziłam. A jednak kochałam Cię zawsze i kochać będę. Nie mogę patrzeć na siebie, przestałam się szanować. Światło mnie razi, dźwięki przeszkadzają. Ale najgorsze jest to uczucie, które pali mnie od środka. Tęsknie. Chciałabym cofnąć czas, chociaż wiem, że cofnąć się nie da. Mam nadzieje, że spotkam Cię jeszcze kiedyś i wtedy będziesz w stanie mi wybaczyć.
- Marta
Podobno najbardziej zainteresowani dowiadują się ostatni… Najczęściej tak bywa również w kwestiach zdrady małżeńskiej… Żyje się ze sobą, obok siebie tyle lat, wchodzi się w pewną spójność, integralną całość ze swą połówką, wiele zachowań( lub brak zachowań składa się na tempo życia, zabieganie, kłopoty w pracy itp…., że najczęściej pierwsze niepokojące objawy umykają nam, zupełnie nie przemawiają do nas, choć, kiedy się później , na zimno, analizując minione chwile nad tym zastanowimy- powinny obudzić w nas czujność…. Powinny, ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach nieustannie nie analizuje zachowań swojego partnera, nie waży każdego jego słowa czy gestu….

Masz prawo do pisania w każdym dziale tego portalu!