DZIEŃ 9 - ODWIEDZINY MARKA&DARKA
Marek, nasz niepozorny kolega postanowił nas odwiedzić ze swoim kolegą (równie niepozornym co on). Przyszli, rozsiedli się, poprosili o szklanki i zaczeli robić nam drinki. Lubimy Marka. Marek zrobił kurs barmański, ale nie pracuje w pubie ze względu na wrodzoną nieśmiałość.Jego kolega, powiedzmy Darek, jest z kolei lekko denerwujący, gdyż bardzo głośno i wyraźnie mówi. Obaj są podobnej postury, jak już wspomniałam - niepozornej i mają tę samą wadę wzroku. Są także bardzo sympatyczni, ale w małych dawkach (przynajmniej Darek). Drineczki, drineczki, drineczki!Od najprostrzych, np. wódka z sokiem pomarańczowym, po coś zupełnie pysznego - "kawowy" (z bitą śmietaną). MNIAM MNIAM MNIAM!
Marek, który zna nas dłużej, zauważył w końcu, że z Kasią jest coś nie tak. Kiedy dowiedział się, że Witold z nią zerwał (nie mówiłyśmy mu wcześniej), zrobił coś wspaniałego: wypił strzała, spojrzał jej w oczy i powiedział: Nie był ciebie godzien! Kasi zaświeciły się oczy. Stwierdziłam, że tak właśnie jest. Mogę powtarzać to Kasi tysiąc razy dziennie, ale kiedy słyszy to od innego chłopaka, dopiero to do niej dociera. Wieczór zakończony krwawą mery, a poranek przywitany bólem głowy.

Masz prawo do pisania w każdym dziale tego portalu!