DZIEŃ 8 - PALIMY WSPOMIENIA PO EKSIE
Wczorajsza wizyta Witolda zupełnie rozbiła Kasię. Jedyną zaletą tego zajścia jest to, że do Kasi powoli dociera, że Witold jest wzorcowym przykładem antybohatera. Na dziś przewidziałam atrakcję pod tytułem "całkowite wymazanie Witolda z umysłu Kasi", nazwa może mało chwytliwa, ale mam nadzieję, że sama metoda będzie skuteczna. Zaczęłyśmy od pozbierania wszelkich zdjęć, poduszek z napisem love, misiaczków i innych upominków, które Witold przez te trzy lata zdążył podarować Kasi, a które od ich rozstania natrętnie go przypominały. Do tego dołączyłyśmy koszule sztuk 2, szczoteczkę do zębów, książkę i notatki, które u nas zostawił. Wszystko to spakowałyśmy do pudła, oprócz jednego zdjęcia, na którym Kasia całuje tego swojego Eksa. Zdjęcie ostentacyjnie spaliłyśmy i spłukałyśmy w toalecie, z kolei pudło obiecałam, że schowam gdzieś głęboko. Początkowo miałyśmy plan spalić wszystko, ale stwierdziłyśmy, że to z jednej strony grozi pożarem całego mieszkania, z drugiej palenie książek kojarzy nam się z prlem. A tak z innej beczki. Pomimo, że moja waga stoi w miejscu, chyba trochę schudłam przez to bieganie wieczorami z Kasią!!!:) Dziś więc z większym zapałem włoże moje rozciągnięte dresy! Kasia ma świetną figurę, ale chyba też jej dobrze robi ten ruch. Mówi, że jak jest zlana potem i zdyszana, to przynajmniej nie myśli o Witoldzie. Ja jak jestem zlana potem i zdyszana nie mam siły o niczym myśleć.Odbiór

Masz prawo do pisania w każdym dziale tego portalu!