DZIEŃ 7 - Witold Wita
Wczoraj od rana się nie odzywałyśmy do siebie. Wyszłam na zakupy i zaczęłam o tym wszystkim myśleć. Stwierdziłam,że jestem beznadziejną przyjaciółką, bo przecież Kasia przeżywa teraz trudne chwile i nie powinnam w ogóle się w to
wszystko tak angażować. Wracając z ciężkimi siatkami układałam sobie w głowie mowę przepraszającą.
Kiedy wchodziłam do domu spotkałam w korytarzu (!!!) Witolda!!! Tak!!! Witolda!!! Eks padalca Kasi!!!! Faceta,
który od 3 miesięcy ją zdradzał, który zerwał z nią, który potraktował ją jak śmiecia!
- Co TY tu robisz??? - udało mi się wybąkać
Nic nie powiedział, spojrzał tylko na mnie z tym swoim głupawym uśmiechem, mrugnął (po co???) i wyszedł. Zagotowało
się we mnie. Kasia, ta Kasia, która od tygodnia mi ryczy w rękaw, którą wszelkimi sposobami próbuje pocieszyć, dla
której nawet zaczęłam biegać!!! Ta Kasia wybaczyła temu, temu... nawet nie mam słów!!!
Kiedy jednak weszłam do pokoju, Kasia była jeszcze w gorszym stanie, niż przez ostatnie dni. Fioletowa, mokra od
płaczu i zapuchnięta siedziała skulona na tapczanie i po prostu szlochała. Cała złość wyparowała ze mnie jak wodór.
Usiadłam obok niej i ją przytuliłam. Nie pytałam o co chodziło, wiem, że nie byłaby w stanie w tej chwili
odpowiedzieć na to pytanie. Uspokoiła się trochę dopiero jak zaparzyłam jej herbaty i wykąpała się w wannie.
Okazało się, że przez ten czas, kiedy się kłóciłyśmy, Witold do niej napisał z prośbą o spotkanie. Na początku mu
nie odpisywała, ale nie wytrzymała i w końcu do niego zadzwoniła. Umówili się na dzisiaj.Witold przyszedł i
najpierw nie do końca wiadomo było o co mu chodzi. Powiedział jej, że bardzo za nią tęskni i przytulił. Kasia cała
się rozkleiła, ale wiedziała, że nie może mu od razu wybaczyć. On jednak zaczął ją głaskać po twarzy. I powiedział,
że znają się tak długo i nie chce, żeby tak nagle stracili ze sobą kontakt. Potem zaczął jej mówić jak mu źle bez
niej i że była taka wspaniała. Kasia na to, że on ją bardzo skrzywdził i że nie jest mu w stanie wybaczyć. Witold
na to, że on nie chce, żeby było jak dawniej, bo UWAGA! : NADAL SPOTYKA SIĘ Z TĄ SWOJĄ LASKĄ Z GRUPY!!! Chce jednak
się przyjaźnić. W Kasi podobno się zagotowało, ale nawet nie miała siły się wkurzyć. Odepchnęła go (bo przez całą
rozmowę on się do niej kleił) i powiedziała, że ma wyjść. Mniej więcej w tej chwili ja przyszłam, co nieco
przyspieszyło wyjście Witolda, który widocznie liczył, że będzie działał na dwa fronty, a Kasia zgodzi się być tą
drugą.
Mam nadzieje, że mi nigdy nie trafi się taki toksyczny związek, a jeśli tak to znajdzie się wśród moich znajomych
osoba, która mi o tym powie.
Dziś skupiamy się na rozmowianiu o wczorajszym zajściu. Wieczorem przyjdą nasze koleżanki, chcemy obejrzeć
Sherlocka Holmesa i pogadać.
Odbiór

Masz prawo do pisania w każdym dziale tego portalu!